Kubuś Fatalista i jego pan - streszczenie

Kubuś Fatalista i jego pan - streszczenie


Był sobie pan, który miał sługę Kubusia. Kubuś wyznawał zasadę, że wszystko, co się wydarza zapisane jest w górze. Było to zdanie, które usłyszał od swojego kapitana, kiedy służył w wojsku. Sługa zaproponował panu, że opowie mu historię swoich amorów. Zaczął mówić, ale pan zasnął. Następnego dnia znowu podjął opowieść. Zaciągnął się do wojska i w czasie bitwy został zraniony w kolano. Trafił do chłopskiej chałupy. Prosił gospodynię, która go opatrzyła, by mógł umrzeć lub wyzdrowieć w jej domu. W tej chwili opowieść przerwał chirurg jadący na koniu za sługą i panem. Kubuś kazał mu nie wściubiać nosa do nie swoich spraw. Potem razem z panem dotarł do gospody.

Była tam banda opryszków, która przesłała Kubusiowi i jego panu kości po wieczerzy. Kubuś zdenerwował się, wziął broń Pana i postanowił dać im nauczkę. Pan chciał go powstrzymać, gdyż obawiał się, że sługa nie wyjdzie cało z awantury, jednak Kubuś stwierdził tylko, że i tak wszystko zapisane jest w górze. Kazał zbójom rozebrać się i położyć na podłodze. Następnego ranka wyruszył w dalszą drogę wraz z panem wioząc ze sobą ubrania zgrai i klucz do drzwi gospody. Na uwagę pana, że powinni zmusić konie do galopu, odpowiedział, iż nie ma się co spieszyć, gdyż i tak wszystko zapisane jest w górze. Nikt ich jednak nie gonił i pan nalegał, by Kubuś podjął swą historie o amorach.

Sługa opowiadał, że rozebrany leżał w łóżku i czekał na chirurgów. Przy okazji obserwował wdzięki gospodyni. Pan dopytywał się, czy to w tej kobiecie sługa się zakochał, a jeśli tak, czy zdaje sobie sprawę, że skoro miała ona męża, to postępował bardzo źle. Na to Kubuś stwierdził, że gdyby zakochał się w gospodyni, to i tak nie mogłoby być inaczej, bo wszystko zapisane jest w górze. Gospodarz narzekał bardzo, że jego żona zgodziła się przyjąć rannego, ponieważ opieka dużo ich kosztowała.

Nagle zerwała się burza i podróżnicy gdzieś się ukryli, ale narrator stwierdził, że nie zdradzi miejsca schronienia, gdyż jest ono obojętne. Czytelnik powinien zgodnie ze swoimi upodobaniami wybrać miejsce postoju bohaterów. Po, nie wiadomo gdzie, spędzonej nocy, wyruszyli w dalszą drogę. Nagle Kubuś zorientował się, że w miejscu ostatniego postoju zostawił sakiewkę, a pan – zegarek. Kubuś zawrócił, pan zaś postanowił przespać się przy drodze. Sługa znalazł zegarek pana u wędrownego handlarza. Zabrał mu go, a tamten oskarżył Kubusia o kradzież. W ten sposób Kubuś trafił przed oblicze naczelnika sądu, u którego spędził z panem ostatnią noc (nagle ten fakt przypomniał się narratorowi). Został oczyszczony z zarzutów, a przy okazji znalazł swoją sakiewkę u dziewczyny, która twierdziła, że Kubuś dał jej sakiewkę jako zapłatę za spędzoną razem noc. Kubuś tego nie pamiętał. Odebrał sakiewkę, ale zapłacił dziewczynie pewną sumę. Kiedy wrócił, okazało się, że panu skradziono konia. Sługa i pan postanowili pójść na piechotę.

Kubuś opowiadał dalej, jak to chirurg, gospodarz i gospodyni radzili, co z nim zrobić. Noga miała się zagoić, ale gospodarz chciał jak najszybciej pozbyć się rannego. Wtedy pan przerwał słudze, bo zbliżał się w ich stronę jakiś człowiek na koniu. Pan kazał Kubusiowi kupić wierzchowca, po czym zamienili się na konie, bo pan nie był pewny nowego nabytku. Potem Kubuś znowu zaczął opowiadać, ale koń poniósł go i stanął pod szubienicą. Następnie opowieść o amorach przerwały pytania pana dotyczące brata Kubusia, który został karmelitą. Był on tak znacznym mnichem, iż udało mu się wydać za maż wiele dziewcząt ze wsi (by zatuszować sprawę, że są z nim w ciąży).

Nagle na drodze pojawił się kondukt pogrzebowy i Kubuś wpadł w płacz, gdyż podejrzewał, że umarł jego kapitan. Potem ten sam kondukt zawrócił, jednak tym razem ksiądz był skrępowany. Pan i Kubuś przez chwilę obserwowali całe zdarzenie, a potem pojechali dalej. Pan dopytywał się teraz o historie kapitana Kubusia.

Kapitan Kubusia miał przyjaciela i zarazem wroga. Co wyzywał go na pojedynek, ale gdy zranił przeciwnika, pielęgnował go jak najbliższą osobę. Wróg-przyjaciel odwdzięczał mu się tym samym. Panowie wpadli w taki nałóg, że dowódcy postanowili ich rozdzielić. Kapitan Kubusia próbował potajemnie spotykać się z przeciwnikiem, ale sekretne plany udaremniono. I teraz Kubuś podejrzewał, że kapitan umarł ze zgryzoty.

W czasie tej Kubusiowej opowieści koń znowu się spłoszył i uniósł jeźdźca pod szubienicę. Pan przypuszczał, że musi to być znak dotyczący przyszłości Kubusia. Kiedy Kubuś skończył opowieść, koń znowu się spłoszył i pognał do pobliskiego miasta. Tam Kubusiowa głowa zatrzymała się na belce jednego z domów, a Kubuś padł zemdlony na progu. Okazało się, że koń należał wcześniej do kata i teraz wiedziony instynktem wrócił do domu swego dawnego właściciela. Pan pielęgnował Kubusia, a kiedy ten poczuł się lepiej, postanowili wyruszyć w dalszą drogę.

W tym miejscu narrator narzeka, że niecierpliwy czytelnik nagli go do opowiadania historii Kubusiowych amorów. Jednak po chwili znowu dopuszcza do głosu Kubusia.
 
Leżał więc Kubuś w chacie z obolałą nogą. Kiedy usłyszał, że gospodarz pragnie się go pozbyć, sam postanowił się wynieść. Miał trochę oszczędności, dlatego poprosił chirurga, by zabrał go do siebie do domu. Za opiekę Kubuś obiecywał płacić każdego dnia. Po długich targach, Kubuś zapłacił za połowę kwartału z góry. Przeniesiono go do domu doktora, gdzie miała się nim zająć żona chirurga. Lekarz próbował wyciągnąć z chorego tyle pieniędzy, ile tylko się da. Po pewnym czasie rana zasklepiła się i Kubuś mógł już chodzić o własnych siłach. Któregoś dnia wybrał się do gospody. W drodze powrotnej spotkał bardzo biedną kobietę. Oddał jej ponad połowę tego, co mu zostało. Potem napadli go zbójcy i zabrali resztę oszczędności.

Pan żałował sługi, że w zamian za dobry czyn spotkało go nieszczęście. Kubuś odpowiedział, że tak było zapisane w górze. Kiedy nie miał już żadnych pieniędzy zaczął się martwić, jak zapłaci chirurgowi.

W tym miejscu narrator przerwał wypowiedź swojego bohatera i zaczął przedstawiać czytelnikowi sprawę człowieka, który chcąc rozstać się ze swoją żoną i odebrać jej cały majątek, sam nieopacznie wsadził się do więzienia.

Kubuś i pan przybyli do gospody, gdzie toczyła się awantura. Gospodyni obrzucała wyzwiskami dwu gości za to, że pobili jej Linkę. Kubuś zainterweniował i żarliwie bronił racji gospodyni, wierząc święcie, iż kobieta lamentuje nad losem swojej córki. Następnego dnia padał deszcz, więc dalszą podróż trzeba było przełożyć.  Kubuś usiadł przy panu i zaczął opowiadać dalsze koleje swoich amorów.

W chwili, kiedy miał oświadczyć chirurgowi, że nie ma już pieniędzy, pojawił się lokaj pana Desglandsa, gospodarza pobliskiego zamku. Zameldował, że ma rozkaz odprowadzić Kubusia do swojego pana, gdzie żołnierz zostanie otoczony troskliwą. Zgodził się także uregulować rachunki chorego. Przed odjazdem Kubusia doktorowa prosiła go, by wstawił się na zamku za jej mężem. Liczyła, że dzięki temu mąż zdobędzie nowych klientów.

I tu opowiadanie zostało przerwane po raz kolejny, bo do pokoju weszła gospodyni tuląc do siebie psa. Okazało się, że cała awantura, w którą włączył się Kubuś, dotyczyła ukochanej przez gospodynię suczki – Linki. Kobieta zaproponowała, że opowie Kubusiowi i jego panu historię małżeństwa jednego z gości, których wyzywała poprzedniego dnia. Kubusiowi było to nie w smak, bo sam uwielbiał paplać. Gospodyni musiała zaczynać historię kilka razy, bo oczywiście cały czas różne zdarzenia nie pozwalały jej mówić.

Jednym z gości był margrabia des Arcis. Starał się długo o rękę szlachetnie urodzonej wdowy, pani de la Pommeraye, ale wybranka nie chciała się ugiąć. W końcu jednak przyjęła względy zalotnika i została jego żoną. Margrabia był porządnym człowiekiem, jeśli pominie się fakt, iż miał niesłychaną słabość do kobiet. Przez pewien czas małżeństwo było szczęśliwe. Potem margrabia zaczął spędzać coraz mniej czasu w domu, a jego żona podejrzewała, że przestał ją kochać. Postanowiła to...
Zobacz więcej


Uzyskaj pełny dostęp!
Wysyłając SMS otrzymasz nieograniczony
dostęp do całego tekstu oraz wszystkich opracowań lektur dostępnych na stronie Streszczenia.pl
Wyślij SMS o treści: koddtekst na numer: 73480
Otrzymany kod wpisz w pole poniżej:
Dostęp jest ważny przez 7 dni. Koszt SMS'a to tylko 3zł + VAT

Informacje

Wyjedź na wakacje z serwisem Wycieczka.pl